czwartek, 13 listopada 2014

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.



   Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów.
Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!
Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie".
Wówczas zapytają sprawiedliwi: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?" A Król im odpowie: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili".  (Mt 25. 31-40)


   Myślę że te słowa z Ewangelii św. Mateusza w najlepszy sposób oddają sens tej pracy.

                             Pracy która jest służbą drugiemu człowiekowi. 

   Jezus mówi nam , że jest obecny w każdym człowieku, także w ludziach cierpiących .
Dzięki tej pracy , mam możliwość każdego dnia czynić coś dobrego i służyć drugiemu człowiekowi. Zawsze ważnym było dla mnie to , aby pomagać innym , aby dawać coś z siebie , aby nieść innym pomoc . Jest to dla mnie praca , która choć czasem jest ciężka, to daje mi satysfakcje i spełnienie.
Nie wyobrażam sobie pracować przy jakiejś bezdusznej maszynie , wykonując przez 8h dziennie tą samą czynność . To nie byłoby dla mnie .

   Na pewno miałbym wtedy więcej czasu dla siebie, prawdopodobnie więcej pieniędzy, mógłbym częściej spotykać się ze znajomymi, gdzieś wyjść czy w jakiś inny sposób się realizować . Jednak czy odnalazłbym się w tym wszystkim, i czy inne zajęcie dawałoby mi tak wiele?

   Myślę że w każdej pracy są jakieś plusy i minusy.

   Wiadomo , nie jest czasami łatwo gdy trzeba po kimś sprzątać , myć , być na każde zawołanie. Ludzie są różni i różnie nas też traktują . Można trafić do rodziny, która będzie nas traktować jak syna czy córkę. Gdzie będzie dobra  atmosfera i sami też będziemy się dobrze czuć, a praca będzie przyjemniejsza.
Ale może też być odwrotnie . Możemy trafić do rodziny, która będzie nas traktować jak służącego, który ma  wykonywać każde polecenie. Gdzie będziemy źle traktowani lub czasem i poniżani czy wyzywani.

   To wszystko zależy od tego , na jakiego człowieka się trafi . Każdy jest inny , każdy ma inną historię życia i bagaż doświadczeń. No i nie zapominajmy o tym , że są to osoby chore, które często  sobie z tym wszystkim nie radzą.  Samo to , że są zdani na naszą pomoc , że nie potrafią sami wykonać często najprostszych czynności, nie jest łatwe do zaakceptowania. Nie każdy potrafi przyjąć pomoc i pogodzić się z takim, a nie innym stanem rzeczy.

   Dlatego myślę , że warto też o tym pamiętać w trudnych chwilach , gdy mamy do czynienia z osobą, która źle nas traktuje. Może wtedy łatwiej nam będzie pracować i pomagać tej osobie mając to na uwadze.

   Ja do tej pory tylko raz opiekowałem się dziadkiem (byłem u niego rok czasu), który był w stosunku co do mnie nie miły.
Z jego ust usłyszałem wiele złego pod moim adresem. Często się zastanawiałem nad tym ,dlaczego on jest taki a nie inny. Wiecznie niezadowolony, wszystko go denerwowało , tak jakby każdego dnia wstawał lewą nogą i tylko szukał czegoś, aby się na mnie wyżyć .
Jednak cokolwiek bym nie robił , i jak bardzo się nie starał, to zawsze coś robiłem źle.
Gdy rozmawiałem z jego synem i mówiłem mu o tym , co dziadka zdenerwowało i jak się do mnie odnosił , to powiedział mi ;

   „Ale Grzegorz , tego nie musisz mi mówić . Ja go już znam ponad 50 lat i zawsze było tak samo. Wiecznie był niezadowolony i szukał czegoś aby ponarzekać. On już zawsze taki był i raczej to już się nie zmieni” 

   Po rozmowie z nim dotarło do mnie, że nie jestem w stanie tego zmienić , nawet jeśli bardzo bym chciał . Mogłem jedynie nie brać do siebie jego słów i nie przejmować się tym. Zaakceptowałem go takim , jakim był, i od tego czasu łatwiej mi się pracowało.

   Dlatego uważam , że warto również rozmawiać z rodziną o podopiecznym. Poznać w jakiś sposób jego historie życia , to jakim był kiedyś , co robił , jakim był ojcem czy matką . Wtedy może też będzie łatwiej nam zrozumieć jego/jej postępowanie . I nie wolno nam zapomnieć o tym , że starsi ludzie którymi się opiekujemy, w dzieciństwie czy w młodości często przechodzili przez piekło.
A to co widzieli , czego doświadczyli potrafi bardzo zmienić człowieka.

   Dlatego bądźmy cierpliwi i wyrozumiali dla osób , które zostały oddane nam pod opiekę.
Pomagajmy im, bądźmy przy nich gdy nas potrzebują, i spróbujmy dostrzec w nich cierpiącego Boga. Ja właśnie w taki sposób do tego podchodzę, i mi osobiście bardzo to pomaga w trudnych chwilach.



PS. Jeżeli podobał Ci się ten post i myślisz że warto się nim jeszcze z  kimś podzielić, to zapraszam do udostępniania i polubienia mojej stron na FB.

https://www.facebook.com/Opieka-os%C3%B3b-starszych-1499674176983929/timeline/?ref=aymt_homepage_panel

Dzięki temu będziesz zawsze na bieżąco . No i oczywiście zapraszam do komentowania - zostaw jakiś ślad po sobie .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz