sobota, 22 listopada 2014
Czasem jest ciężko
Na pewno pracując w ten sposób trzeba mieć wiele cierpliwości i zrozumienia dla drugiego człowieka, dla osoby, którą się opiekujemy. Jednak myślę , że nie możemy też na wszystko pozwalać, i czasem trzeba się odezwać. Dosyć trudno mnie zdenerwować czy wyprowadzić z równowagi, jednak tamtego dnia, dziadkowi się to udało.
Pamiętam, że miałem wtedy zawieść samochód dziadka do warsztatu aby zrobili mu przegląd. Aby później jakoś wrócić do domu musiałem jechać jeszcze z kimś , kto odwiózłby mnie do domu. Wnuk dziadka powiedział, że tego dnia przyjedzie o 11 , pojedziemy na dwa samochody i zostawimy samochód dziadka w warsztacie.
Z racji tego dziadek do samego rana był już podenerwowany. Już przy śniadaniu się dopytywał, o której przyjedzie jego wnuczek i jak to zrobimy, aby zawieść samochód do warsztatu . Wytłumaczyłem mu wszystko jak zamierzamy to zrobić, i po tym dziadek trochę się uspokoił. Myślałem że już będzie dobrze , jednak jak się później okazało- myliłem się . Po 10 poszedłem po ziemniaki i wchodzę do kuchni . Jak dziadek zobaczył, że trzymam ziemniaki w ręce na obiad pyta mnie .
Co to ma być ? Co chcesz z tym robić ?
Mówię mu;
Jak pan widzi są to ziemniaki na obiad . Przygotuje sobie już teraz wszystko, a jak wrócę to tylko nastawie je i szybko zrobić obiad.
Na to dziadek zdenerwowany krzyczy do mnie;
Dzisiaj nie będzie żadnego obiadu, bo nie będzie na to czasu . Przecież macie jechać zawieść samochód do warsztatu.
Odpowiedziałem;
A co to za różnice robi, czy zjemy obiad trochę później czy nie ? Wiem że mamy jechać , dlatego też już teraz sobie wszystko chcę przygotować ,aby później szybciej obiad zrobić . Ale jeśli pan nie chce dzisiaj mieć obiadu to proszę bardzo , ale ja sobie i tak coś ugotuje.
Na to dziadek zdenerwowany wykrzyczał
Tak , ty wiesz zawsze wszystko lepiej , chociaż ja mówię, że nie będzie czasu na obiad dzisiaj .
Nie chciałem już więcej wdawać się z nim w rozmowę i odpowiedziałem tylko;
Tak , jeśli o to chodzi to wiem lepiej niż Pan że zdążymy, bo do warsztatu nie jest aż tak daleko .
Gdy to powiedziałem wyszedłem z kuchni i wyszedłem na zewnątrz.
W tej chwili przyjechał wnuk dziadka, z czego się bardzo ucieszyłem, i jak tylko wysiadł z samochodu powiedziałem do niego;
Dobrze , że przyjechałeś dzisiaj trochę wcześniej, bo Twój dziadek już się strasznie denerwuje że nie zdążymy. Już na mnie z samego rana krzyczał jak przygotowywałem ziemniaki na obiad , że dzisiaj żadnego obiadu nie będzie , bo nie będzie na to czasu .
Wnuczek dziadka wiedząc jaki on jest odpowiedział mi;
Tak właśnie myślałem że on może się niecierpliwić , dlatego też przyjechałem wcześniej ze względu na obiad abyście zdążyli.
Po tym pobiegłem szybko się przebrać , wziąłem moje dokumenty i po chwili pojechaliśmy do dwoma samochodami do warsztatu. Zostawiliśmy tam samochód dziadka i wróciliśmy do domu . Tak jak myślałem było jeszcze wcześnie ,więc mając wszystko przygotowane na obiad zaproponowałem wnuczkowi dziadka aby został i zjadł z nami . Ugotowałem dla nas trzech i zasiedliśmy do stołu. Gdy tylko zacząłem jeść dziadek zaczął być niemiły w stosunku do mnie. Znowu padały te same słowa , które słyszałem już wiele razy . Znowu mówił ,że jestem żarłokiem , że jak można tyle żreć , ile to razy muszę do toalety dziennie chodzić bo przecież wszystko co zjem, to musi być później wydalone itd.
Normalnie to by po mnie spływało, ale w obecności jego wnuka raczej nie było to zbyt miłe. No ale cóż zrobić , nie odzywałem się nic i nie wdawałem się z nim w rozmowę. Po obiedzie pozmywałem i posprzątałem w kuchni , wnuczek dziadka pojechał do domu a on sam się położył , po czym i ja poszedłem trochę odpocząć do siebie .
Po południu poszliśmy na spacer z dziadkiem, jak to ostatnimi czasy mamy w zwyczaju. Było zimno tego dnia więc nie chodziliśmy za długo bo zmarzliśmy trochę. Niedługo po powrocie do domu ktoś zadzwonił do drzwi. Poszedłem otworzyć i widzę, że przyszedł jego kolega . Kolejny dziadzio – starszy od niego bo ma już prawie 90 lat , jednak dość dobrze jeszcze się trzyma. Gdy dziadek go zobaczył powiedział mu już w progu, że nie ma dzisiaj czasu bo zaraz musi ze mną jechać do miasta . (oczywiście nigdzie się nie wybieraliśmy a on powiedział tak tylko po to aby się pozbyć niechcianego gościa) Ten gdy to usłyszał , przeprosił go za niezapowiedziane najście, i wręczył mu zaproszenie na swoje 90 urodziny. Chwilkę porozmawiali i jego kolega poszedł do swojego domu .
W tym czasie dziadek już był trochę podpity. Wiedząc że będzie dalej pił , poszedłem do siebie do pokoju i zadzwoniłem przez skypa do rodziców. Po pewnym czasie słyszę, że ktoś dzwoni do drzwi. Gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem jego kolejnego kumpla. Tego jednak zaprosił do środka , bo z nim zawsze pił. Nastawiłem sobie wodę na herbatkę a jemu dałem piwo . W tym czasie też chwilkę z nim rozmawiałem , czekając aż zagotuje mi się woda ,i gdy zalazłem herbatę powiedziałem do niego;
Przepraszam , że już idę ale właśnie rozmawiam z rodzicami przez komputer i czekają na mnie.
Wyszedłem z kuchni i poszedłem do siebie . Już po chwili słyszę jak dziadek w kuchni zaczyna narzekać na mnie i denerwować się z tego powodu, że poszedłem do siebie . Przeczuwając, że może się jeszcze bardziej zdenerwować zakończyłem rozmowę z rodzicami i już miałem schodzić na dół, gdy usłyszałem krzyk dziadka.
Grzesiek . Masz natychmiast zejść na dół. Co ty tam robisz ? Teraz mamy gości i masz być tutaj .
Nie spodobał mi się ten ton rozkazujący i te krzyki, więc schodząc zapytałem go;
Ale dlaczego Pan na mnie znowu krzyczy ? Nie może pan normalnie powiedzieć ,czy chce pan pokazać że ma pan nade mną władzę i może się mnie wydzierać .
Na to dziadek nie odpowiadając na moje pytania, wykrzyczał znowu to co wcześniej;
Masz być tutaj na dole bo mamy gości!
W tym momencie się zdenerwowałem i powiedziałem mu ;
Nie życzę sobie aby pan mnie w taki sposób traktował i krzyczał na mnie . Nie jestem pana sługą aby spełniać każdą pana zachciankę, i robić posłusznie wszystko to, co pan będzie chciał . No i to nie ja mam gości tylko pan, bo to jest pana kolega . I nie uważam abym zrobił coś złego, bo przeprosiłem Pana kolegę i powiedziałem mu, że idę do siebie bo rozmawiam z rodzicami .
Jak dziadek to usłyszał to dopiero się zdenerwował i zaczął wykrzykiwać;
Ty masz robić to co Ci każę, a jak Ci się nie podoba to możesz zaraz wracać do domu!
Chciałem coś powiedzieć gdy to usłyszałem, ale ugryzłem się w język , odwróciłem i poszedłem do swojego pokoju. Po tej wymianie zdań nie miałem ochoty z nim siedzieć . Usiadłem w pokoju i zacząłem prosić Boga aby, dał mi cierpliwość i abym się uspokoił.
Do kolacji nie schodziłem na dół i pozostałem w moim pokoju . Przed 18 zszedłem do kuchni i przygotowałem wszystko na kolacje . Nakryłem do stołu dla dziadka, a tabletkę jaką powinien wziąć po kolacji, położyłem mu na jego deseczce , na której zawsze je i poszedłem do siebie.
Przed 19 zszedłem do kuchni z zamiarem posprzątania po nim, i gdy zbierałem rzeczy ze stołu to podszedł do mnie i się pyta co z lekami. Powiedziałem mu, że położyłem tabletkę na jego dece, ale patrząc na stół zobaczyłem że jej nie wziął. Dałem mu ją więc do ręki powiedziałem, że to jest tak tabletka którą musi wziąć. Zjadł ja, a ja dokończyłem zmywanie i poszedłem do siebie zostawiając go samego.
Siedział tak do wieczora, aż zdecydował się położyć spać. Ok 23 wszedł na górę a ja ,tak jak zawsze już na niego czekałem. Pomogłem mu się rozebrać , nakremowałem i ubrałem w pidżamę . Gdy miałem już wychodzić z pokoju zapytał mnie .
Grzesiek. Co jutro mamy w planach ? Co musimy zrobić ?
Odpowiedziałem;
Raczej nie mamy żadnych konkretnych terminów ,ale wydaje mi się że potrzebujemy kilka rzeczy więc musimy jechać do miasta na zakupy. Ale jutro dopiero zobaczę dokładnie co potrzebujemy, bo teraz nie wiem za bardzo. Niech Pan nie zawraca już teraz sobie tym głowy, tylko kładzie się spać . Ja też już się kładę. Dobranoc.
Poszedłem do swojego pokoju i również położyłem się spać .
Kolejny dzień już był normalny , tak jakby nic się nie stało , jakby nic nie zostało powiedziane, jakby o wszystkim zapomniał . Jednak ja wiem, że on o tym pamiętał, tylko może przez ten czas, jak siedział tak sam przez tych kilka godzin, i w samotności jadł kolacje to zrozumiał, że zrobił źle . Jednak nawet jeśli tak było, to i tak on nigdy się do tego nie przyznał i nigdy mnie za to nie przeprosił. Taki to już był człowiek i do samego końca się nie zmienił...
PS. Jeżeli podobał Ci się ten post i myślisz że warto się nim jeszcze z kimś podzielić, to zapraszam do udostępniania i polubienia mojej stron na FB.
https://www.facebook.com/Opieka-os%C3%B3b-starszych-1499674176983929/timeline/?ref=aymt_homepage_panel
Dzięki temu będziesz zawsze na bieżąco . No i oczywiście zapraszam do komentowania - zostaw jakiś ślad po sobie .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz