czwartek, 29 października 2015

Zastanów się nad tym



  Natrafiłem dzisiaj na ciekawy tekst nieznanego autora, którym chciałbym się z Tobą podzielić . Myślę że warto poświęcić chwilę aby go przeczytać i zastanowić się nad nim . Bo przecież każdy z nas szuka w jakiś sposób szczęścia w życiu , jednak często zapominamy o tym , co mamy i nie potrafimy się z tego cieszyć/docenić tego . Zapraszam więc do czytania , komentowania i udostępniania dalej , jeżeli uważasz, że warto :)



Jeżeli masz jedzenie w lodówce, 
ubranie na grzbiecie, dach nad głowa i łóżko do spania...

To jesteś bogatszy niż 75% ludzi na świecie

Jeśli masz pieniądze w banku i trochę 
drobnych w portfelu... 

To należysz do 8% najbogatszych ludzi na świecie

Jeżeli obudziłeś się rano bardziej zdrowy niż chory...

To masz się lepiej niż milion ludzi którzy nie 
przeżyją tego tygodnia!

Jeżeli nigdy nie doświadczyłeś niebezpieczeństw wojny, 
samotności więzienia, tortur i głodu

To jesteś w lepszym położeniu, 
niż 500 milionów ludzi na świecie

Jeżeli możesz chodzić do kościoła bez strachu nie obawiając 
się aresztowania, tortur lub śmierci...

To masz więcej szczęścia niż miliard ludzi 
na tym świecie

Jeżeli Twoi rodzice żyją 
i ciągle są małżeństwem

...jesteś wyjątkowa rzadkością

Jeśli potrafisz trzymać głowę wysoko z uśmiechem na twarzy 
i umiesz okazać wdzięczność...

...to jesteś wybrańcem, bo wielu potrafi być 
wdzięcznym ale niewielu to robi... 

Jeżeli możesz trzymać kogoś za rękę, przytulić kogoś,
lub chociaż poklepać po ramieniu

...to jesteś szczęściarzem bo możesz przekazać ukojenie

Jeżeli możesz przeczytać te wiadomość, 
to otrzymałeś podwójne błogosławieństwo: 
- Ktoś o Tobie myśli...  a co więcej, 
jesteś szczęśliwszy niż dwa miliardy ludzi 
którzy w ogóle nie umieją czytać.



sobota, 17 października 2015

Opiekun a rodzina podopiecznego

   Dzisiaj chciałbym podzielić się z Tobą moimi doświadczeniami związanymi z rodzinami osób, którymi się opiekowałem . Pewnie jak to teraz czytasz, i jeśli znasz tą pracę to myślisz , że mam jakieś niemiłe doświadczenia z tym związane . Ale tak naprawdę to nie mam . Zastanawiałem się nad tym i nie potrafiłem znaleźć takiej sytuacji aby rodzina się wtrącała w moją pracę , aby mi coś dyktowała jak mam robić , kiedy mam robić albo żeby coś im się nie podobało . Domyślam się , że Ty możesz mieć  także i inne doświadczenia , nie koniecznie tak dobre jak ja . Dlatego jeśli tak jest , to już teraz proszę Cię o to , abyś się z nimi podzielił/a w komentarzu pod tym postem , za co już teraz z góry Ci dziękuję .

Do tej pory opiekowałem się 6 osobami , więc co za tym idzie miałem do czynienia z 6 różnymi rodzinami tych osób . W trzech przypadkach byłem sam z podopiecznym a w trzech był ze mną jeszcze partner (mąż czy żona ) osoby , którą miałem pod opieką. Zawsze rodzina się interesowała i jak tylko mogli , to starali się mi pomóc . Zawsze starali się zapewnić mi wszystko , abym czół się dobrze w danym miejscu a moja praca była łatwiejsza. Sami również czasami wykonywali czynności , które należały do moich obowiązków. Pokażę Ci to na poniższych przykładach .

  - Gdy tylko czegoś potrzebowałem bo mi zabrakło , np , chleba czy masła - to dzwoniłem do  syna dziadka , a ten gdy wracał z pracy to mi to dowoził.
   - W lato często gdy przyjeżdżał w odwiedziny , to przywoził mi skrzynkę piwa
   - drugi syn przyjeżdżał do ojca w odwiedziny zawsze w niedzielę. Wtedy albo przywoził już ze sobą jedzenie albo sam gotował dla nas. Ja w tym czasie nie musiałem tego robić i mogłem iść się położyć i odpocząć sobie .
   - Ich siostra tak samo , zawsze gdy przyjeżdżała to gotowała , szła na spacer z dziadkiem (gdy ten jeszcze był w stanie) , spędzała z nim czas, prała , sprzątała . Ja wtedy mogłem sobie gdzieś wyjść czy pojechać coś pozwiedzać .
   - Gdy stan zdrowia dziadka się pogorszył załatwili mi - badewannenlifter - ( taką jakby windę do wanny , aby łatwiej było mi go kąpać ) , toilettenstuhl , jak i spejalne łóżko dla dziadka.
   - Gdy tylko coś się działo zawsze byli dla mnie dostępni pod tel i gotowi pomóc .
  - W jednym przypadku gdy dziadek nie był już w stanie chodzić i pokonywać schodów do swojego pokoju na piętrze to rodzina ,  kupiła mu - treppenlift - za 12 tyś euro , bo im powiedziałem, że mógłbym tego potrzebować.
   - Gdy kiedyś nie miałem swojego samochodu to rodzina dała mi samochód do mojej dyspozycji abym mógł sam na zakupy jeździć czy na wycieczki z dziadkiem
    - w trzech przypadkach przychodziła sprzątaczka abym ja nie musiał sprzątać i miał więcej czasu dla podopiecznego
   - Gdy mieszkałem razem z partnerem osoby , którą się opiekowałem to wiele czynności wykonywaliśmy razem lub pomagaliśmy sobie nawzajem
   - Gdy nie miałem internetu i powiedziałem że bym potrzebował, to bardzo szybko miałem ruter w domu i szybkie łączę
   - Gdy popsuł mi się mój laptop to dostałem od nich nowy , którego mogłem używać
   - Gdy któreś z dzieci zostawało na noc, to wtedy ja nie musiałem wstawać w nocy do dziadka tylko oni to robili abym ja mógł sobie spać
   - Gdy jeździłem na zakupy z synem dziadka ,to sam decydowałem co potrzebuję i co kupimy. On tylko płacił. W innych przypadkach zawsze miałem wystarczająco dużo pieniędzy aby mi na wszystko wystarczyło . Nigdy też nie robili mi jakichś ograniczeń pod tym względem.
   - Gdy jeździłem gdzieś swoim samochodem z dziadkiem czy na zakupy, to zawsze zwracali mi za paliwo
   - W jednym przypadku nawet pozwolili mi pojechać do Polski na 2 tygodnie urlopu, a w tym czasie do opieki wzięli kobietę z niemieckiej firmy . W tym czasie w polskiej firmie nic o tym nie wiedzieli, więc można powiedzieć że miałem taki płatny urlop .

       Pamiętam że wtedy też mieli trochę problemów z tą Niemką , ponieważ po 3 dniach uciekła stamtąd i musieli na szybko załatwić kogoś innego . Kobieta powiedziała, że za takie pieniądze to ona nie będzie niszczyła swojego zdrowia . Najlepsze jest to , że ona wtedy miała dostać 1500 euro za te dwa tygodnie pracy , plus jeszcze jakieś tam dodatki za każdy dzień bez przerwy. Gdy się dowiedziałem o tych cenach to mi szczena opadła, bo ja wtedy dostawałem tam 850 euro za miesiąc . Wtedy też otworzyły mi się oczy i porozmawiałem z rodziną . Skończyło się tak , że dostawałem od nich jeszcze dodatkowo 400 euro miesięcznie i z tym też nie mieli żadnego problemu .

   No i takie właśnie są moje doświadczenia związane z rodzinami osób , którymi się opiekowałem . Do dzisiaj z częścią z nich mam bardzo dobry kontakt . Zawsze jestem mile widziany w ich domach , dzwonią do mnie i pytają jak sobie radę i gdzie teraz jestem . Zawsze zapraszają do siebie czy pamiętają w sposób szczególny na święta czy w dniu moich rodzin .

   Wiem , że wszystko zależy od miejsca , do którego się trafi i do jakiej rodziny . Ja miałem do tej pory zawsze szczęście i jestem bardzo wdzięczny za tych wszystkich ludzi , których dane mi było poznać w tej pracy .

   I Tobie również życzę tego , abyś zawsze na swojej drodze życia trafiał/a na ludzi o dobrym sercu , którzy będę potrafili docenić twój trud i może w jakimś stopniu Ci pomóc , aby było Ci łatwiej .


wtorek, 13 października 2015

Dobroć dawana innym zawsze do nas powraca




 W dzisiejszym poście chciałbym odpowiedzieć Wam na pytania , które często ludzie mi zadają.
Gdy z kimś rozmawiam i mówię, że pracuję jako opiekun osób starszych to prawie zawsze ludzie są zdziwieni - że mężczyzna wykonuje taką pracę . Niewątpliwie jest to praca w większości wykonywana przez kobiety ale są też i mężczyźni , tacy jak ja , którzy się tym zajmują.

   Ludzie zadają mi wtedy wiele pytań dotyczących mojej osoby i pracy. Pomyślałem więc,  że spróbuję na niektóre z nich dzisiaj odpowiedzieć.  Często słyszę pytania typu ;

Dlaczego wybrałeś taką właśnie pracę ?
Czy nie jest Ci ciężko ją wykonywać ?
Czy nie przywiązujesz się emocjonalnie do tych osób ?
W jaki sposób wytrzymujesz tak długie okresy bez zjazdu do Polski ?
Czy kończyłeś jakieś studia , szkołę w tym kierunku ?
W jaki sposób radzisz sobie z samotnością ?
Czy nie chcesz gdzieś wyjść , pobawić się ?
Gdzie nauczyłeś się tak dobrze niemieckiego ?
Co daje Ci ta praca ?

Dlaczego więc wybrałem tą pracę ? 

   Myślę, że w jakiś sposób to ta praca wybrała mnie . Bo gdy kiedyś szukałem pracy to nie przeszłoby mi przez myśl , aby pracować jako opiekun osób starszych . Jednak przeglądając te wszystkie ogłoszenia w internecie i wysyłając moje CV , ciągle widziałem oferty pracy jako opiekun. Pomyślałem, że skoro znam j.niemiecki to może spróbuję i tam wysłać . Ku mojemu zdziwieniu bardzo szybko te firmy się odezwały . Nie zastanawiając się długo uregulowałem wszystkie sprawy w Polsce i wyjechałem .   Szerzej o tym piszę w jednym z pierwszych postów - jak to wszystko się zaczęło.

Czy nie jest mi ciężko w tej pracy ? 

   Wiadomo , że nie zawsze jest łatwo i są czasem chwilę , że ma się już tego wszystkiego dość . Jest to spowodowane nie tylko czynnościami , jakie musimy wykonywać przy pacjencie (bo to nie stanowi dla mnie jakiegoś wielkiego problemu) , lecz samym obcowaniem z tą konkretną osobą, jeżeli trafimy na jakiś ciężki przypadek. Gdy o tym piszę to mam na myśli jednego dziadka , którym opiekowałem się rok czasu. Człowiek ten był wiecznie niezadowolony , wszystko co robiłem to robiłem źle. Często traktował mnie bardziej jak służącego na usługach pana, którym on był . Nie wiem czy ktoś z Was ma podobne doświadczenia - ale jeśli tak , to wiecie o co mi chodzi . Dlatego myślę , że praca z takimi własnie osobami sprawia najwięcej trudności , bo w tym momencie trzeba być silnym psychicznie aby się nie załamać. I na pewno też nie można pozwolić sobie na takie traktowanie , o czym też któregoś razu mu powiedziałem . Oczywiście niewiele się zmieniło na dłuższą metę , ale jakiś czas był spokój.
No ale na szczęście nie często trafiałem na takie przypadki, więc nie ma aż tak źle.

Czy nie przywiązuje się emocjonalnie do tych osób ?

   Przywiązuję za każdym razem . W moim przypadku może wygląda to trochę inaczej niż u innych osób , ponieważ ja nie jeżdżę na zmiany. Zazwyczaj jest tak, że jeśli zdecyduje się już kimś opiekować, to zostaję z tą osobą do końca. Tak też miałem już w 3 przypadkach , gdzie jednym dziadkiem opiekowałem się 18 miesięcy , kolejnym 4 a innym rok czasu . Każdy z nich w jakiś sposób był mi bliski , ponieważ opiekując się kimś 24/h jest to nieuniknione.
Każde rozstanie jest trudne , tym bardziej jeśli towarzyszymy tej osobie w tym końcowym okresie. Ale ja zawsze mówię , że nasze ziemskie życie jest tylko pielgrzymowaniem , a śmierć przejściem do innego , lepszego świata . Wierzę , że już teraz się nie męczą i czuwają nade mną . I chociaż już ich nie ma , to pozostaną na zawsze w mojej pamięci i moich modlitwach .
Niech odpoczywają w pokoju.

W jaki sposób wytrzymuję tak długie okresy bez zjazdu do Polski ?

   Praca ta choć czasem jest ciężka to daje mi satysfakcję . Staram się skupić na tym , aby ją jak najlepiej wykonywać i nawiązać relacje przyjaźni z osobą , którą się opiekuję. Na pewno wtedy jest też łatwiej pracować tak długi okres czasu . Jest to także lepsze dla osoby, którą się opiekujemy, bo nie musi się za każdym razem przyzwyczajać do kogoś nowego. Tym bardziej, że w ich wieku nie jest to często takie proste gdy już zawodzi pamięć.
W tej pracy jest o tyle dobrze , że gdy już zjadę do Polski, to mogę sobie zrobić przerwę tak długą jak tylko chcę . Dlatego staram się w tym czasie odpocząć i nabrać nowych sił do dalszej pracy. Ostatnio byłem w Polsce 3 miesiące i to mi wystarczyło w zupełności . Teraz opiekuję się babcią już 13 miesiąc i jakoś mnie do Polski nie ciągnie .

Czy kończyłem jakieś studia , szkołę w tym kierunku ?

   Nie kończyłem żadnej szkoły w tym kierunku , choć czasem o tym myślę. Wszystko zaczęło się od praktyki w szpitalu gdy byłem jeszcze w zakonie . Dała mi ona jakieś podstawy do tej pracy i tak zacząłem jeździć . Z czasem wszystkiego się sam nauczyłem . Często podglądałem pracę osób z pflegedienst , które przyjeżdżały do osób , którymi się opiekowałem . Bardzo dużo pytałem i rozmawiałem z nimi , jeśli czegoś nie wiedziałem . W ten sposób cały czas się uczyłem i brałem dla siebie to , co teraz pomaga mi w tej pracy. Na pewno jest to bardzo ważne, jednak wg mnie ważniejsze jest w tej pracy serce. To , czy potrafimy nawiązać relacje z tą konkretną osobą , czy nas polubi i będzie chętnie spędzała z nami czas .

W jaki sposób radzę sobie z samotnością?

   Nie doświadczam jej aż tak bardzo na co dzień . Każdy dzień jest wypełniony i zawsze mam coś tam do zrobienia. Często też rozmawiam ze znajomymi czy rodzicami na skypie, więc nawet nie odczuwam tego tak bardzo . Wiadomo , że po roku czasu chciałoby się czasem przyjechać i spotkać, ale jak ja to mówię - nie zawsze mamy to , czego chcemy . Ale nadrabiam to wszystko gdy już jestem w Polsce , więc nie ma tak źle .

Czy nie chcę gdzieś wyjść i się pobawić ?

   Raczej nie . Gdy pracuje nie czuję takiej potrzeby, co na pewno jest też pozostałością po zakonie. Tam też nie miałem takiej możliwości i myślę że to mi też zostało . Jestem osobą , która potrafi się odnaleźć w każdym miejscu . Dzięki temu też łatwiej jest mi wykonywać tą pracę.

Gdzie nauczyłem się j.niemieckiego ?

   Nowicjat odbyłem w Niemczech i tu też uczyłem się j. niemieckiego. Po powrocie do Polski przez kilka lat go nie używałem i sporo zapomniałem , jednak gdy zacząłem pracować w ten sposób to wszystko po jakimś czasie wróciło . Często też dodatkowo uczyłem się nowych słówek i do dzisiaj , jeśli w rozmowie jakiegoś słówka nie rozumiem to pytam co ono znaczy . Dzięki temu cały czas uczę się czegoś nowego . No i wiadomo - oglądam sporo telewizji i czytam książki po niemiecku . To bardzo wiele mi daje.

Co daje mi ta praca ? 

   Na pewno daje mi wiele radości i spełnienie, bo zawsze ważnym było dla mnie , aby pomagać innym i dawać coś z siebie drugiemu człowiekowi . Każdego dnia mogę robić coś dobrego , dzięki czemu wiem , że dobrze wykorzystuję swój czas. Myślę, że praca na jakiejś linii produkcyjnej raczej nie byłaby dla mnie . Nie mógłbym wykonywać ciągle tej samej czynności przez kilka godzin .
Mógłbym jeszcze więcej pisać o tym co daje mi ta praca , jednak myślę że najlepiej pokaże to ten przykład.

   Kilka dni temu pojechałem do babci do szpitala. Wchodzę do jej pokoju i widzę że śpi. Podszedłem do jej łóżka i przykucnąłem przy niej . W tym momencie otworzyła oczy i gdy mnie zobaczyła to zaraz pojawił się uśmiech na jej twarzy i powiedziała;

     już przyjechałeś ... Jesteś ....

i swoją dłonią zaczęła dotykać mnie po twarzy , tak jakby chciała się upewnić czy to naprawdę ja jestem ...

Takie właśnie chwile są dla mnie bezcenne i dlatego właśnie wykonuję tą pracę .
Bo jak sami widzicie - dobroć dawana innym zawsze do nas powraca .



Ps. Zapraszam Cie do skomentowania tego posta . Pozostaw jakiś ślad po sobie .

piątek, 9 października 2015

Pflegedienst

  Pflegedienst – jest to firma która świadczy usługi pielęgnacyjne. Zazwyczaj wygląda to tak , że przyjeżdża ktoś z tej firmy do naszego podopiecznego i (w zależności od tego , co wcześniej zostało ustalone ) wykonuje pewne czynności . Są to najczęściej osoby po szkole pielęgniarskiej lub z wykształcenia altenpflege.

Zakres ich obowiązków jest dość szeroki i można powiedzieć, że mogą robić właściwie wszystko.

Przygotowują leki na cały tydzień ,
podają leki podopiecznemu ,
zmieniają opatrunki ,
golą – jeśli jest to mężczyzna .
myją , kąpią ,
jeśli jest taka potrzeba to podają kroplówki lub dają zastrzyki ,
zmieniają pampersy ,
ważą , mierzą temperaturę ,
ubierają podopiecznego ,
mogą też zamówić recepty na konkretne leki jeśli się kończą ,
mogą robić zakupy,
mierzyć ciśnienie , cukier , podawać insulinę itd. itd....

Są to tylko niektóre czynności jakie w tym momencie przychodzą mi do głowy, jednak jest ich znacznie więcej.

   Ja osobiście chętnie współpracuję z Pflegedienst , ponieważ człowiek nie jest zdany tylko na siebie. Zawsze można pewne sprawy z nimi skonsultować lub o coś zapytać, jeśli sami czegoś nie wiemy.
Można też wiele się od nich nauczyć .

   Gdy zaczynałem tą pracę, to sam też nie za wiele wiedziałem , co i jak powinienem prawidłowo robić. Dlatego gdy oni przyjeżdżali, to zawsze przyglądałem się ich pracy i w ten sposób sam się tego uczyłem. No i wiadomo – to co oni zrobią to nam odpada .

   Mają oni też pewne sposoby np. jak można podać leki , gdy nasz podopieczny się przed tym wzbrania.

Można wtedy wcisnąć taką tabletkę w kawałek banana lub kanapki i dać podopiecznemu do zjedzenia. Można je też zmielić i podać mu np. z jogurtem.

Gdy nasz podopieczny nie chce za bardzo pić, a wiemy że jest to bardzo ważne i powinien. Możemy mu wtedy przygotowywać galaretkę , która jak wiemy w dużej mierze składa się z wody.

Gdy nie chce jeść to możemy mu kupić w aptece takie napoje – Fresubin . Mają one wiele kalorii i są dostępne w wielu smakach .


   Kolejnym plusem jest to, że moją oni osoby , które specjalizują się w jakimś konkretnym zakresie.
Takim przykładem może być sytuacja , kiedy dziadkowi zaczęły się tworzyć odleżyny. Pokazałem to kobiecie z Pflegedienst , jednak i ona nie była w 100% pewna co to dokładnie jest. Zadzwoniła do firmy i zaraz przysłali kobietę , która specjalizowała się w wszelkiego rodzaju ranach. Obejrzała to, i stwierdziła że są to odleżyny. Na miejscu przykleiła dziadkowi taki plaster (coś jakby sztuczna skóra) i powiadomiła jego lekarkę. Gdy ta przyjechała, to wiedziała już dokładnie co ma przepisać i w czym jest problem.

   Są oni też czasami w kontakcie z opieką paliatywną .  I gdy stan osoby , która jest pod naszą opieką jest bardzo zły, to mogą oni ich zawiadomić. Wtedy przyjeżdżają lekarze i otaczają naszego podopiecznego dodatkową opieką. Są oni wtedy w stanie podaj takie leki, których normalny lekarz nie może. Mówią nam wtedy konkretnie co i jak mamy robić , aby jak najlepiej pomóc osobie, którą się opiekujemy.

   Miałem kiedyś taką sytuację , kiedy musiałem współpracować takimi lekarzami . Dziadek był już daleko posunięty w procesie umierania. Przez ponad 2 tygodnie nic nie jadł i nie pił. Leżał tylko w łóżku,  a ja mogłem jedynie uśmierzać jego ból . Przygotowywali mi zawsze strzykawki z morfiną i jeszcze takim jednym lekiem . Gdy dziadek czół ból i cierpiał, to mogłem mu je wtedy podawać. Byli dla mnie dostępni 24/h pod telefonem jakby coś się jeszcze działo . Sami też przyjeżdżali 1-2 razy dziennie i kontrolowali stan dziadka.
To był dość ciężki czas dla mnie ale dzięki współpracy z Pflegedienst i lekarzami z opieki paliatywnej mogłem lepiej mu pomóc i uśmierzyć jego ból.

   Dlatego myślę, że warto z nimi współpracować i uczyć się od nich , jeżeli sami dopiero zaczynamy przygodę z tą pracą .