Po maturze poszedłem do zakonu gdzie spędziłem 5 lat mojego życia . W tym czasie odbyłem nowicjat w Niemczech gdzie nauczyłem się języka niemieckiego. Po powrocie do Polski rozpocząłem studia teologiczne oraz prace w naszym klasztorze. Byłem bratem odpowiedzialnym za wszystkich gości naszego domu oraz za prace z młodzieżą.
W tym okresie miałem również
możliwość odbycia miesięcznej praktyki w szpitalu. Przez dwa
tygodnie mogłem zapoznać się z pracą na oddziale
pielęgnacyjno-opiekuńczym, przez tydzień pracowałem na wydziale
chorób wewnętrznych oraz tydzień na neurologii. Wtedy nawet nie
przypuszczałem że to doświadczenie będzie miało tak wielkie
znaczenie w moim życiu….
We wrześniu 2009 roku miałem złożyć
śluby wieczyste jednak nigdy do tego nie doszło , ponieważ już w
czerwcu wystąpiłem z zakonu. Zdałem sobie sprawę z tego, że coraz
częściej myślę o własnych dzieciach, o żonie i założeniu
szczęśliwej rodziny. Stwierdziłem że jeżeli po 5 latach ciągle
jeszcze mam wątpliwości, to nie będę tego dłużej ciągnął i
dlatego też podjąłem taką a nie inną decyzję. Nie było mi
łatwo odejść i zostawić to wszystko za sobą , jednak czułem że
to nie jest moja droga. Miałem przekonanie, że istnieje jakiś
sposób dzięki któremu będę mógł służyć Bogu i mieć w
przyszłości rodzinę i dzieci. Choć wtedy jeszcze nie wiedziałem
co to takiego będzie.
Po wystąpieniu za zakonu nie chciałem
wracać do domu rodzinnego, bo wiedziałem że muszę wziąć teraz
życie w swoje ręce i jak najszybciej zacząć pracować . Przez
jakiś czas pracowałem u znajomego w firmie, jednak po kilku
miesiącach oznajmił mi, że nie jest w stanie utrzymać mnie dłużej
bo handel ciężko mu idzie i po prostu nie stać go na pracownika. W
tej sytuacji zostałem zmuszony do szukania jakiejś innej pracy.
Pamiętam że następnego dnia usiadłem
przed komputerem i zacząłem szukać ogłoszeń pracy w której bym
widział siebie . Skończyłem technikum samochodowe i miałem prawo
jazdy, więc myślałem że może jakaś praca jako przedstawiciel
handlowy lub w jakimś warsztacie samochodowym się znajdzie. Pamiętam że wysłałem tego dnia ponad 50 zapytań o prace, jednak
nikt się nie odezwał . Dotarło wtedy do mnie, że wcale nie jest
tak łatwo znaleźć prace z moją przeszłością. Bo jakby nie
było, byłem na etapie skończenia matury, a 2 lata studiów
teologicznych niewiele mi dają . Jednak nie poddając się i nie
tracąc nadziei, że coś uda mi się znaleźć także i drugiego
dnia zabrałem się za szukanie pracy w Internecie . Przeglądając
te wszystkie oferty cały czas widziałem oferty pracy w Niemczech
jako opiekun osób starszych. Początkowo tak z ciekawości wszedłem
na jedną z nich i byłem zaskoczony wielkością zarobków jaki są
proponowane. Pomyślałem sobie
a może i warto spróbować? W końcu znam język niemiecki, byłem już w Niemczech , mam doświadczenie pracy ze starszymi osobami , ponieważ odbyłem kiedyś tą praktykę w szpitalu więc może dostane tą pracę .
a może i warto spróbować? W końcu znam język niemiecki, byłem już w Niemczech , mam doświadczenie pracy ze starszymi osobami , ponieważ odbyłem kiedyś tą praktykę w szpitalu więc może dostane tą pracę .
Pamiętam że nie nastawiałem się za
bardzo na to, że ktoś odpowie i tak może trochę od niechcenia
wysłałem to moje CV mówiąc sobie w duchu –
„a co mi szkodzi , skoro już tyle ich wysłałem więc jedna w tą czy w tą nie robi różnicy” .
Znalazłem jeszcze chyba 3 inne tego typu ogłoszenia, i do tych firm tak samo wysłałem moje CV. Nie musiałem długo czekać, bo jeszcze tego samego dnia zadzwonili do mnie z tych wszystkich 4 firm , które szukały osoby do opieki nad osobą starszą w Niemczech. Jak dobrze pamiętam to chyba nawet dwie firmy jeszcze tego samego dnia przeprowadziły ze mną w rozmowie telefonicznej krótki test mojej znajomości j. niemieckiego. Kolejna natomiast ustaliła ze mną już termin na kolejny dzień aby się spotkać osobiście na rozmowę w biurze .
„a co mi szkodzi , skoro już tyle ich wysłałem więc jedna w tą czy w tą nie robi różnicy” .
Znalazłem jeszcze chyba 3 inne tego typu ogłoszenia, i do tych firm tak samo wysłałem moje CV. Nie musiałem długo czekać, bo jeszcze tego samego dnia zadzwonili do mnie z tych wszystkich 4 firm , które szukały osoby do opieki nad osobą starszą w Niemczech. Jak dobrze pamiętam to chyba nawet dwie firmy jeszcze tego samego dnia przeprowadziły ze mną w rozmowie telefonicznej krótki test mojej znajomości j. niemieckiego. Kolejna natomiast ustaliła ze mną już termin na kolejny dzień aby się spotkać osobiście na rozmowę w biurze .
Następnego dnia zabrałem ze sobą
wszystkie dokumenty o których mi powiedziano, że będą mi potrzebne
i udałem się na wyznaczone spotkanie. Na miejscu przeprowadzono ze
mną jeszcze raz test znajomości języka , wypełniłem wszystkie
dokumenty potrzebne do mojego wyjazdu za granicę oraz zapytano mnie
kiedy mogę wyjechać. Powiedziałem że nic mnie tu nie trzyma ,
także jak najszybciej. Pożegnałem się i wróciłem do domu . Już
po kilku dniach zadzwoniono do mnie i powiedziano że jest pani do
opieki i rodzina chciałaby abym przyjechał do nich . Wyjazd miałby
być za niecały tydzień , no i jeśli się zgadzam, to firma poda
mój numer dalej do rodziny bo chcieliby się ze mną już wtedy
osobiście skontaktować . Nie zastanawiając się długo podjąłem
decyzję i powiedziałem –
„proszę podać mój numer rodzinie , czekam na telefon i już dzisiaj idę zamawiać bilet”.
„proszę podać mój numer rodzinie , czekam na telefon i już dzisiaj idę zamawiać bilet”.
W ciągu tych kilku dni zabrałem
moje dokumenty ze uczelni (zacząłem studiować resocjalizacje),
wyprowadziłem się ze stancji na której wynajmowałem pokoik,
sprzedałem samochód i wróciłem do mojego rodzinnego domu. Gdy
przyjechałem do domu moi rodzice byli bardzo zdziwieni moją
obecnością, bo przecież wiedzieli że mieszkam w Katowicach i
niedawno zacząłem studia . Usiadłem z nimi wtedy i wytłumaczyłem,
że jednak nie będę tracił kolejnych lat na studia , ponieważ
znalazłem prace w Niemczech i chcę wyjechać . Na początku nie
byli za bardzo zadowoleni, jednak już w tym momencie nie mogli zbyt
wiele zrobić , ponieważ byłem już zdecydowany. Powiedziałem im
że nie wiem czy sobie poradzę , nie wiem jak tam będzie , jacy to
będą ludzie i czy odnajdę się w tej pracy, ale chcę spróbować.
Wyjechałem …
I tak zaczęła się moja wielka przygoda jako opiekun osób starszych ….
I tak zaczęła się moja wielka przygoda jako opiekun osób starszych ….

Barwo Grzesiek ! Tak trzymaj. Chylę czoła
OdpowiedzUsuńdziękuję :) postaram się jak zawsze dawać z siebie co najlepsze :)
UsuńDobrze że zrezygnowałeś z zakonu ...bo twoje powołanie jest właśnie tutaj gdzie teraz jesteś... ludziom można pomagać wszędzie...pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości i wyrozumiałości na dalsze lata...wiem jaka to trudna praca...
OdpowiedzUsuńWierzę , że Bóg ma w tym wszystkim jakiś cel i że nic się nie dzieje bez przyczyny :) I myślę , że gdyby nie doświadczenie zakonu to nie odnalazłbym się w tej pracy a na pewno nie nauczył niemieckiego :) Bo języka uczyłem się właśnie w zakonie , będąc 2 lata w Niemczech w nowicjacie
Usuń