Choć dziadek miał prawą stronę ciała sparaliżowaną, to był w stanie sam wsiąść na wózek inwalidzki ze swojego łózka i pojechać nim do toalety. Tak tez było i tej nocy gdy zadzwonił sygnał w moim pokoju. Oznaczało to, ze dziadek potrzebuje mojej pomocy lub coś chce.
Wyrwany ze snu w środku nocy biegnę do jego pokoju. Tam jednak go nie było, więc udałem się do łazienki. Wchodzę do środka i oczom nie wierze. Dziadek siedzi na toalecie cały wysmarowany kalem a obok niego rozerwany pampers. Gdy sam próbował go ściągnąć, to wysmarował się od pasa w dol, a przy okazji tez podłogę i toaletę.
Zabrałem się wiec za robotę. Najpierw umyłem dziadka, potem zmieniłem mu pampersa i położyłem go spać. Sam natomiast wróciłem do łazienki, umyłem podłogę i wyczyściłem toaletę. Jednak gdy to robiłem, to bylem dość zdenerwowany, bo jakby nie było, nie jest to nic przyjemnego.
Gdy wszystko było znowu czyste sam tez wróciłem do łózka.
Następnego dnia, gdy zastanawiałem się na spokojnie nad tym, co się w nocy stało zrozumiałem, że tak naprawdę dziadek tego nie chciał. On chciał to sam zrobić, aby nie musiał mnie budzić w nocy. Niestety nie wyszło mu i stało się tak a nie inaczej. Jednak to już było dla mnie nie ważne. Gdy to do mnie dotarło powiedziałem mu.
„Następnym razem gdy będzie musiał się pan załatwić w nocy, czy zmienić pampersa to proszę śmiało po mnie dzwonić. Wtedy przyjdę i razem sprawnie załatwimy sprawę. Dzięki temu w przyszłości unikniemy takich sytuacji, że wszystko będzie brudne a ja będę miał jeszcze więcej pracy”.
Dziadzio zrozumiał o co mi chodziło, i od tego momentu już zawsze po mnie dzwonił gdy czegoś potrzebował. Dzięki temu taka sytuacja już więcej się nie powtórzyła .
Dlatego myślę że nie warto się od razu denerwować jeśli stanie się coś , czego byśmy nie chcieli, co sprawi nam jakąś trudność. Często denerwujemy się zbyt łatwo i nie dostrzegamy przez to tego, co często jest gdzieś tam ukryte. Nie zawsze jest tak, że nasi podopieczni chcą robić nam na przekór, choć na pierwszy rzut oka mogłoby to tak wyglądać . I tak jak widzimy w tym przypadku to on wcale tego nie chciał zrobić. Chciał abym mógł spokojnie spać i odpocząć sobie, dlatego próbował zrobić wszystko sam. Świadomość tego, i takie spojrzenie na sprawę wszystko zmienia .
I myślę, że tak też jest w naszym codziennym życiu . Często nie potrafimy dostrzec tego ukrytego sensu w doświadczeniach jakie nas spotykają . Widzimy tylko te złe strony i nawet nie zadajemy sobie trudu , aby się nad tym wszystkim głębiej zastanowić . Aby zapytać - dlaczego tak właśnie się stało ? czy jest w tym jakiś sens ? Jak mam to rozumieć ? Czy w przyszłości może wyniknąć z tego jakieś dobro ?
Takim prostym przykładem może być koniec związku . Dziewczyna zostawia faceta ze złamanym sercem a ten nie wie co ma w takiej sytuacji zrobić . Załamany nie widząc wyjścia z sytuacji sięga po alkohol czy narkotyki, użala się nad sobą, czy często nawet nie ma ochoty żyć. W ten sposób coraz bardziej się pogrąża i wyniszcza, nie rozwiązując wcale problemu w jakim się znalazł.
Czy nie lepiej byłoby w takiej sytuacji usiąść na spokojnie i to wszystko przemyśleć ? Zapytać się dlaczego tak, a nie inaczej się stało ? Kto popełnił w tym wszystkim błąd ? Jeśli jakiś popełniłem, to jak mogę go w przyszłości uniknąć ? Czy tak naprawdę to ona była tą właściwą kobietą dla mnie ?
Myślę że gdy znajdziemy odpowiedzi na te, czy podobne pytania to będziemy w stanie wyciągnąć jakieś dobro z tego doświadczenia na przyszłość . Dzięki temu łatwiej nam będzie zaakceptować to, co się stało i z nadzieją patrzeć w przyszłość . A wtedy gdy już taka osoba spotka na swojej drodze życia tą właściwą osobę, będzie mogła spojrzeć w przeszłość i powiedzieć - dobrze że wtedy stało się tak a nie inaczej . Bo gdybym dalej trwał w tamtym związku nigdy nie odnalazłbym Ciebie , nigdy nie odnalazłbym prawdziwego szczęścia .
I myślę że tak właśnie często jest, tylko my nie potrafimy w pierwszym momencie dostrzec tego ukrytego dobra. Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny i dlatego tak wiele zależy od tego, w jaki sposób patrzymy i podchodzimy do doświadczeń/niepowodzeń w naszym życiu. Zawsze można znaleźć jakieś wyjście i obrócić nasze niepowodzenia w jeszcze większe dobro.
Niech tego przykładem będzie historia węgierskiego artysty Arpada Sebesty , który został kiedyś wezwany by namalować portret Elmera Kelena, multimilionera. Sebesy spędził tygodnie nad tym portretem. Praca była szczególnie trudna, ponieważ Kelen zgodził się pozować artyście tylko trzy razy i to stanowczo za krótko.
W rezultacie Sebesy był zmuszony do kończenia portretu z pamięci. Pomimo ograniczeń Sebesy uważał, że portret jest odzwierciedleniem osoby Kelena. Niestety Kelen wcale tak nie uważał. Arogancki milioner powiedział, że obraz jest kiepski i odmówił zapłaty. Młody malarz spędził wiele godzin pilnie pracując i nagle zdał sobie sprawę, że nic nie dostanie w zamian.
Kiedy milioner opuszczał jego studio, artysta poprosił: "Czy zechce pan podpisać list stwierdzający, że odmówił pan zapłacenia za portret, ponieważ nie przypomina on pana osoby?".
Kelen zgodził się, będąc bardzo zadowolony, że poszło mu tak łatwo.
Miesiące później, kiedy Stowarzyszenie Węgierskich Artystów otworzyło wystawę w Galerii Sztuk Pięknych w Budapeszcie, zadzwonił telefon alarmujący Kelena. Ten pojawił się szybko w galerii i zobaczył portret, który namalował Sebesy. zatytułowany: Portret złodzieja. Arogancki milioner zażądał, by portret natychmiast zdjąć. Usłyszał odmowę, co go rozwścieczyło ponieważ obraz robił z niego pośmiewisko. Nie mógł jednak nic zrobić, ponieważ zobaczył przed swoim nosem podpisany przez siebie list, mówiący, że obraz wcale go nie przypomina.
Milioner zrozumiał, że nie ma innego wyjścia poza kupnem tego obrazu. Młody artysta nie tylko śmiał się ostatni, ale również zamienił swoje niepowodzenie w niezły zysk, bo kiedy milioner zaoferował kupno tego portretu, usłyszał cenę 10 razy wyższą od początkowej!
Widzicie, artysta nie poddał się niepowodzeniu, problemowi z którym musiał się zmierzyć. Obmyślił dobrą drogę, nie poddał się rozgoryczeniu/złości i potrafił obrócić niepowodzenie w jeszcze większe dobro. Bo często tak właśnie jest , że kiedy jedne drzwi się zamykają, inne stają przed nami otworem.
A jak tu u Ciebie wygląda drogi czytelniku?
Czy potrafisz dostrzec to ukryte dobro, jaki znajduje się w Twoich doświadczeniach życiowych?
Czy może należysz do tych osób, które uginają się pod ciężarem doświadczeń/problemów jakie Cię spotykają w życiu?
Czy potrafisz obracać swoje niepowodzenia jeszcze większe dobro ?
Do jakiej grupy ludzi Ty należysz ?
Dlatego życzę Ci drogi czytelniku otwartych oczu serca, abyś potrafił/a dostrzec to ukryte dobro, jakie może wyniknąć z Twoich doświadczeń życiowych . Abyś potrafił/a z każdego doświadczenia wyciągnąć dla siebie jakieś dobro i naukę na przyszłość. W ten sposób, będzie Ci łatwiej iść przez życie.
Ps. Jeżeli podobał Ci się ten post to udostępnij go znajomym. Zapraszam Cię również do odwiedzenia i polubienia mojej strony Życie poświęcone innym na Facebooku.







