W kilku kolejnych postach chciałbym się z Wami podzielić tym, jak wyglądały święta Bożego Narodzenia , jakie spędziłem podczas mojej pracy w Niemczech.
U nas w Polsce są to wyjątkowe dni. Spotkania rodzinne przy wigilijnym stole , dzielenie się opłatkiem i składanie sobie życzeń , wspólne śpiewanie kolęd , pasterka , prezenty po choinką i radość z narodzin Jezusa – Boga , który przyszedł na świat pod postacią człowieka. Niewątpliwie jest to wyjątkowy czas dla nas Polaków , jednak przekonałem się, że tutaj często wygląda to trochę inaczej niż u nas .
Moje pierwsze święta w Niemczech były o tyle podobne do naszych, że mogłem uczestniczyć w Eucharystii w ten jakże wyjątkowy dzień . Jest to dla mnie bardzo ważne i cieszyłem się już na początku wyjazdu do tej rodziny, gdy usłyszałem że są wyznania katolickiego . Dlatego też nie musiałem specjalnie kombinować, abym mógł w ten dzień iść do kościoła, bo dla dziadka było to oczywiste, że razem tam pojedziemy. I tak też było . Ubrałem dziadka w garnitur i pojechaliśmy do kościoła , potem obiad w domu a na wieczór byliśmy zaproszeni do jego syna.
Była uroczysta kolacja – choć stół nie był tak obficie zastawiony jak to u nas – a potem wszyscy przenieśli się do dużego pokoju . Tam usiedliśmy w kręgu – tak były ustawione siedzenia – a babcia i dziadek przystąpili do rozdawania prezentów . Nie były to jednak prezenty takie jak np., jakiś ciuch , coś z elektroniki czy coś takiego , tylko koperty. Babcia miała dla każdej osoby oddzielną kopertę z pieniędzmi. Więc wyglądało to tak, że wywoływała każą z osób po kolei i wręczała jej kopertę z pieniędzmi . I tyle . Nie było rozpakowywania prezentów , nie było tak naprawdę tej radości , zaciekawienia przy otwieraniu prezentów , tego zaskoczenia… Domyślam się że kwoty pewnie były dosyć pokaźne bo dziadek nie narzekał na brak pieniędzy, ale tak naprawdę – czy był to dobry pomysł ? Ja osobiście uważam, że pewnie bardziej bym się cieszył gdybym dostał jakiś prawdziwy prezent , gdybym mógł go otworzyć pełen zaciekawienia co tam może się kryć, a tutaj tego nie było. Przynajmniej nie dla większości i nie ze strony dziadków . A szkoda , bo wydaje mi się, że to jednak też czyni ten dzień wyjątkowym. W tym wypadku zostało to wszystko sprowadzone tylko do rozdania kopert z pieniędzmi.
Zaskoczyło mnie również to, że nie było dzielenia się opłatkiem , nie było składania sobie życzeń, czytania Ewangelii i modlitwy przy wigilijnym stole. Myślę że sprawdza się tu powiedzenie - co kraj to obyczaj .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz