poniedziałek, 21 grudnia 2015

Moje drugie i trzecie święta w Niemczech


 

 Kolejny wyjazd i kolejne święta . Z tą rodziną dane mi było spędzić dwa kolejne święta Bożego Narodzenia , niestety te drugie już bez dziadka którym się opiekowałem, ponieważ kilka dni przez samymi świętami zmarł.

   Święta spędzone z nim i jego rodziną na mocno zapisały się w mojej pamięci . Była wielka przystrojona choinka , kominek , wigilijna kolacja i cała rodzina zgromadzona przy jednym stole. Był syn dziadka z żoną , jego wnuczek z dziewczyną i wnuczka z mężem . Wspólna kolacja a potem prezenty. Ku mojemu zaskoczeniu nie odbywało się to tak jak w czasie moich pierwszych świąt. spędzonych w Niemczech . Nie było też tak , że każdy szedł pod choinkę i szukał prezentu dla siebie. Gdy skończyła się kolacja i wszystko zostało sprzątnięte ze stołu syn dziadka wyciągnął kostkę do gry. Widząc moje zdziwienie na twarzy powiedział:

   teraz każdy po kolei będzie rzucał tą kostką i ten kto wyrzuci 6 oczek to wstaje , idzie do choinki i przynosi dla kogoś prezent. 

   I tak też było – zaczęliśmy rzucać kostką a ta osoba która wyrzuciła 6 oczek szła i przynosiła prezent który losowo wybrała . Wręczała go tej osobie dla której był podpisany prezent a następnie ta osoba go otwierała. Gdy już go otworzyła i dowiedziała się od kogo ten prezent dostała, to mogła za niego podziękować  i dopiero wtedy rzucanie kostką odbywało się dalej.
Każdy robił każdemu jakiś prezent. W ten sposób na koniec każda osoba miała ich taką samą ilość. To też mi się podobało bo dzięki temu nikt nie był pokrzywdzony i nie mógł powiedzieć, że ten dostał np. 4 prezenty a ja 3 . Pamiętam, że wtedy i ja dostałem kilka prezentów  – jak dobrze pamiętam była to apteczka do mojego samochodu (wtedy jeszcze takowej nie posiadałem), bon na paliwo i butelkę nalewki (produkowanej przez trapistów) o której kiedyś wspominałem synowi dziadka. Opowiadałem mu, że kiedyś będąc jeszcze w zakonie  miałem okazję ją spróbować  i bardzo mi smakowała. Z niej chyba najbardziej się ucieszyłem i byłem bardzo zaskoczony tym, że o tym pamiętali, i że w jakiś sposób udało im się ją dla mnie zdobyć .
Naprawdę bardzo dobrze się wtedy czułem i był to dla mnie wyjątkowy wieczór.  Czułem się jakbym był częścią tej rodziny i do dzisiaj mam z nimi bardzo dobry kontakt .
No a  system rzucania kostką w przyszłości będę pewnie stosował także u siebie, gdy już założę swoją własną rodzinę .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz