piątek, 6 maja 2016

Samotność




Myślę, że nie ma takiego człowieka na ziemi, który by nie doświadczył w swoim życiu samotności. W pracy jako opiekun osób starszych często się z tym spotykam. Zazwyczaj jest tak, że dzieci już dawno wyprowadziły się z domu i pozakładały własne rodziny.
I mimo tego, że odwiedzały ojca co jakiś czas, to myślę że i tak czuł się on samotny.
Tym bardziej, że dziadek był już schorowany i został sam po śmierci żony. Dwa razy opiekowałem się takimi właśnie dziadkami i towarzyszyłem im w tym końcowym etapie ich życia.

Takie osoby doświadczają wtedy samotności ostatniej prostej. Wyczytałem, że tak to się ładnie nazywa. Jest to samotność osoby zmęczonej życiem, która straciła bliską osobę, czuje się już niepotrzebna i ma wrażenie bycia dla innych ciężarem. Jest to uczucie związane ze stratą bliskich osób, poczucie bezsilności i niemożliwości pracy. Jest to często czas rozmyślań i refleksji nad swoim życiem. Doświadczają oni wtedy namacalnie procesu starzenia się i zdają sobie sprawę z tego, że wszystko zmierza ku końcowi.

Dlatego jest to bardzo ważne zadanie, aby te osoby nie czuły się samotne. Aby nie musiały spędzać całych dni w milczeniu, bo nawet nie mają się do kogo odezwać. Zawsze starałem się  otaczać je nie tylko opieką, ale również nawiązać z nimi relacje przyjaźni. Dać im poczucie tego, że jestem przy nich, niezależnie od tego, co by się nie działo. Zawsze zostawałem przy nich do końca. W dwóch przypadkach byłem przy nich gdy odchodzili z tego świata zasypiając w domu. I myślę , że to też jest bardzo ważne . Nie musieli spędzać swoich ostatnich dni samotnie w jakimś domu starców . Mogli spokojnie umrzeć w swoim własnym domu. który często budowali własnymi rękoma.

Ostatnio pisałem ze znajomą i opowiadała mi, o pewnym starszym małżeństwie. Musieli oni oddać do DPS-u swoją niepełnosprawną córkę / miała ona już ponad 50 lat i całe życie się nią zajmowali/ Po jej oddaniu choroba alzheimera bardzo szybko zaczęła postępować, pogarszając jej stan dosłownie z dnia na dzień. Niestety bardzo często tak to właśnie wygląda. Osoby starsze chorujące na demencję, czy jak w powyższym przypadku na alzheimera dużo lepiej się odnajdują we własnym domu. W otoczeniu, które przecież bardzo dobrze znają. To też bardzo im pomaga i jest dla nich bardzo ważne gdy wiedzą, że są u siebie.

Św. Jan Paweł II powiedział - jeśli czujesz się osamotniony to postaraj się odwiedzić kogoś, kto jest jeszcze bardziej samotny. Sam po sobie widzę, że takie podejście jest właściwe. Gdy w czasie mojej pracy pomagam danej osobie zaradzić samotności, to dzięki temu sam lepiej radzę sobie ze swoją. Gdy spędzam z nią czas, chodzę na spacery, jeżdżę na wycieczki, rozmawiam czy gram. Wtedy sam też nie czuje się samotny i łatwiej jest mi pracować dłuższe okresy czasu. Bo tak to właśnie jest, że pomagając innym pomagamy również i sobie.

Ale samotność jest dla mnie również takim czasem, kiedy mogę się zatrzymać i spojrzeć we własne wnętrze. Kiedy mogę być sam na sam ze sobą i z  Bogiem. Jest to dla mnie zawsze bardzo owocny czas i daje mi on siły do pracy każdego dnia. Pomaga mi to także w sytuacjach, kiedy osoby starsze zaczynają ze mną rozmawiać o śmierci. Czasami się jej boją i dzielą się ze mną swoimi lękami, a czasami przyjmują ją ze spokojem. Mają świadomość dobrego, spełnionego życia i wiedzą, że mogą spokojnie odejść z tego świata. Wiedzą, że ich dzieci sobie w życiu poradzą, że wszystko będzie dobrze.
Za każdym razem, gdy po takiej rozmowie osoby te są spokojniejsze i już tak bardzo się nie boją to wiem, że jestem na właściwym miejscu i to co robię ma sens.

W tym krótkim tekście chciałem CI przybliżyć samotność osób starszych, ale jest to tylko jeden z wielu rodzajów samotności.

Czy zadałeś/aś sobie kiedyś ten trud i zastanawiałeś/aś się nad samotnością swoich bliźnich? Nad tym, jak wiele osób wylewa łzy w samotności bo myśli, że wszyscy o niej zapomnieli i nikt nie zauważa ich cierpienia? Czy zastanawiałeś/aś się nad samotnością osób chorych i cierpiących, którzy każdego dnia muszą sami pokonywać problemy dnia codziennego? Czy znasz samotność tak wielu matek, które wychowują swoje dzieci bez niczyjej pomocy, bo zostały zostawione przez męża czy biologicznego ojca dziecka? Czy zastanawiałeś/aś się nad samotnością tak wielu osób bezdomnych, które muszą każdego dnia żebrać aby mieć na jedzenie?

Tak wiele osób doświadcza samotności w dzisiejszych czasach. Czy zdajesz sobie z tego sprawę? A prawda jest taka, że czasem nie potrzeba wiele aby im pomóc.
Czasem wystarczą zwykłe odwiedziny czy rozmowa telefoniczna. Pokazanie tej osobie,
że się o niej pamięta, że nie jest nam obojętna. Odwiedzenie chorego w szpitalu czy pomoc starszej osobie w zwykłych domowych czynnościach, lub zrobienie jej zakupów.
No a jeżeli sam/sama również doświadczasz samotności, to czy tym bardziej nie powinieneś/powinnaś pomóc innym, jeżeli wiesz że w ten sposób również pomożesz i sobie?

Zatrzymaj się na chwilę i zastanów nad tym wszystkim, a może wtedy dostrzeżesz to, czego do tej pory nie wiedziałeś/aś. Wtedy będziesz mógł/mogła coś zmienić czy to w swoim życiu, czy w życiu innej osoby dotkniętej samotnością.

Na koniec chciałbym podzielić się z Tobą tekstem Katie F. Wiebe i może jeszcze w ten sposób skłonić Cię do refleksji nad samotnością.

Wyleczyć się z samotności

Powszechnym wrogiem ludzkości jest samotność... 
jest ona uniwersalnym uczuciem. 
Występuje wśród pysznych i pokornych, 
bogatych i biednych, a nawet między małżonkami... 

Każde serce odczuwa ból samotności. 
Nawet Jezus, zanim został wydany i ukrzyżowany, 
czuł się samotny, dlatego prosił swoich uczniów, 
aby czuwali wraz z Nim.

Wykorzystaj swój czas na budowanie przyjaźni 
nawet z indywidualistami, którzy niekoniecznie 
mogą pasować do twojego środowiska. 

Najlepszymi przyjaciółmi nie zawsze są ci, 
których ty najbardziej potrzebujesz. 

Odwiedzaj ludzi starszych i chorych, 
dziadków, ciocie, wujków. 
Swojemu sąsiadowi zaoferuj pomoc. 

Prowadź regularną korespondencję... 
Pamiętaj, że to, co robisz dla kogoś, 
pomaga tej osobie, a jednocześnie pomaga tobie.

Spójrz na siebie jako na osobę wartą miłości, 
nawet jeżeli w tej chwili nikt nie klęka 
przed tobą z różą w dłoni, aby ci to powiedzieć. 

Ale zauważ, że poczucie osamotnienia nigdy nie 
znika w ciągu jednej nocy. 

Musisz pozbywać się go stopniowo... 
każdego dnia.

Mogą być chwile, kiedy zapłaczesz... 
ale tylko chwilkę. 

Życie toczy się dalej. 

A w swoim życiu zdaj się na 
Chrystusa jako twego Pana i Zbawcę. 

On... ponad wszystkich... 
może stać się twoim osobistym 
Przyjacielem.

Katie F. Wiebe


PS. Jeżeli podobał Ci się ten post i myślisz że warto się nim jeszcze z  kimś podzielić, to zapraszam do udostępniania znajomym lub polubienia mojej stron na FB. Link do strony znajdziesz w prawym górnym rogu mojego bloga .
Dzięki temu będziesz zawsze na bieżąco . No i oczywiście zapraszam do komentowania - zostaw jakiś ślad po sobie .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz